wtorek, 27 października 2009

11

Zakrzywienia czasoprzestrzeni okazują się miec nie tylko wpływ na niespodziewane i nieprawdopodobne zbiegi okolicznosci ale też na romantyczne uniesienia i niewytłumaczalne uczuciowe gesty. Polegają one mniejwięcej na tym, że w momencie kiedy dwoje ludzi łączy jakieś tam bliżej nieskonkretyzowane ale wyraziste uczucie, bez werbalnej wymiany informacji mają miejsce rzeczy, na które mamy niewypowiedzianą ochotę. Działanie ich jest dosyc zawiłe i skomplikowane, jest to jednak fakt niepodwarzalny przeze mnie zbadany. Teraz w sposob naukowy przybliżę wam perwersyjne działanie czasoprzestrzeni, która zazwyczaj sztywna i nieugięta robi coś fantastycznie i kosmicznie nieprawdopodobnego (dodac musze, ze coś takiego przydarzac się może tylko komuś na tyle wybitnemu i wyjatkowemu co ja, bądź komuś kogo obdarze wyrazistym uczuciem), otóż nastaje moment konsternacji, w ktorym jedna ze stron zaczyna dostrzegac brak czegos, kogos albo ewenualnie bardzo intensywnie mysli na temat ją nurtujący. Wtedy własnie nastepuje zakrzywienie czasoprzestrzeni. Umysł mój wtedy na ułamek sekundy przenosi się do przyszłości, bardzo bliskiej przyszłości, w której strona pierwsza (ta od silnych odczuc) dzieli sie ze mna swoją potrzebą, umysł mój po ułamku sekundy wraca do teraźniejszości, w mojej podswiadomości jednak zakodowana zostaje informacja którą nabyłem podczas krótkiej wizyty w przyszłości. Nie pamietam jednak ma sie rozumiec o niczym z tego prostego powodu, że uzyskiwanie cennej informacji, ktora ma prowadzic do romantycznego gestu nie miało jeszcze miejsca, z zakamarkow mojej podswiadomosci jednak dociera informacja do mojego do kory ruchowej i do jakiegos jeszcze jednego ośrodka o tym co ma sie zaraz wydarzyc a moje ciało w połowie bezwolne wykonuje romantyczny gest powodując zaskoczenie u strony pierwszej (tej od chcenia) bo utrafiam dokładnie w tą rzecz na która miała ta strona ochotę.

czwartek, 17 września 2009

10

Orgiastyczne rozmowy, pijaństwo i analne rozpoznanie, konsumowanie zwłok i feniksologiczne odradzanie się ułamek sekundy po kanibalistycznym stosunku płciowym. Moje życie jako upadek etyki i moralnosci, śmierć boga i obyczajów, nowoczesny libertyn, współczesny dandys. 

niedziela, 13 września 2009

9

Niezrozumiałe dla mnie samego stało się moje postrzeganie, dziwne zmiany percepcji, uniesienia emocjonalne i duchowe. Zmieniają się moje potrzeby czasem dodatnio, czasem ujemnie. Nietzscheański charakter niektórych moich myśli zawodzi. Czasem chciałbym nawet, żeby okazało się, że bóg nie umarł, żebym mógł w całej tej mistycznej znajomości odnaleźć kompana wszechwiedzącego, oferującego ponad stu procentowe zrozumienie. Fascynacja pięknem antycznych bohaterów wzmaga moje natchnienie, skatologiczne motywy ścienne między jońskimi kolumnami i kolumnada penisów odciągają mnie od rzeczywistości.
Przed lustrem napinając mięśnie oplatające mój idealny mleczny szkielet, opięte alabastrową skórą, zastanawiam się jakim sposobem ludzkość tego nie dostrzega. Ja jako antyczny heros, nadczłowiek, rozdwojony jestem między epikurejskim pożądaniem a romantycznymi rozterkami Wertera. W drodze do społecznego lub fizycznego samobójstwa przeżywam weltschmertz w ramach którego oddaje się demotywującym czynnościom pokroju leżenia, samotnych maratonów filmowych i nocnego oglądania powtórek programów naukowych, odrzucam wszelkie kontakty międzyludzkie poza tym jednym najbardziej wyniszczającym. Zaciągam się nim głeboko, absorbuje całym umysłem, mój penis w nim głęboko zanurzony dąży do orgazmu w sprzeczności z umysłem który płacze na sucho. Będąc w skrajnej fazie każdego ze stanów osiągam idealny bezsens istnienia, coś zupełnie białego albo zupełnie czarnego, bez ujemnych i bez dodatnich odstępstw. Idę brukowaną ulicą ku bramie piekielnej edenu.

środa, 19 sierpnia 2009

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

8

Budapeszt, Budapeszt. Paryżu będziesz musiał się postarać.

środa, 22 lipca 2009

7

Jak wracaliśmy powiedziałem

Jestes dla mnie jak gra w klasy
Nie ma na świecie żadnej ksiązki,
którą tak bardzo chciałbym przeczytać
Ale za każdym razem jak próbuję, nie mogę jej skończyć.
I zaczynam jeszcze raz, i znowu
I zamierzam tak długo próbować aż ją skończę. 
A ona wtedy stanie się moją ulubioną książką.

piątek, 17 lipca 2009

Lekcja życia numer 1

Jeżeli masz wszystko w dupie, w końcu dostaniesz w tą dupę wielkiego kopa. Ale takiego wielkiego, że się nie pozbierasz.